TRANSLATE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

viernes, 7 de diciembre de 2012

T3 – partybusiarz w pełnym szyku! (poland - polaco)





t3-lublin-6


Kto z Was nie myślał kiedyś o dużym, niezawodnym samochodzie, którym swobodnie można wybrać się w podróż po Europie, polecieć na zlot albo po prostu pokręcić się po mieście? Auto wielozadaniowe, które jest w stanie zastąpić dobry lokal, taksówkę i czasami nawet hotel? Prezentujemy T3 ‘Partybusiarz’ – zdobywcę tytułu “najlepsza komora” podczas zlotucultstyle.pl w 2011. Bynajmniej nie za komorę silnikową…



Cześć Jacek. Wiemy, że jesteś tylko jednym ze współwłaścicieli T3, ale mamy nadzieję, że odpowiesz na wszystkie pytania w imieniu całej Waszej… szóstki? No właśnie, do ilu osób należy bus? Jeśli możesz zdradzić, ile Was kosztował?
Kosztował nas w pierwszej wersji bardzo przyjazne okolice tysiąca na każdego z sześciu właścicieli, choć cena zakupu oscylowała poniżej 500 zł. Fakt faktem – kwota za posiadanie takiego wehikułu była bardzo akceptowalna.


Czemu właściwie kupiliście ten samochód? To miało być coś do wypadów większą ekipą na miasto, czy już wtedy w planach były też dalsze wyjazdy wakacyjne?
Od dłuższego czasu myśleliśmy nad jakimś takim pojazdem na więcej osób. Chodziło o to, żeby można było polecieć gdzieś na zlot czy za granicę nie goniąc 10 samochodów, a dzięki temu zredukować choćby koszty paliwa, a i przy okazji mieć fajny “imprezowóz” do latania po mieście czy nad jeziora na wesoło i w fajnym klimacie. I tak trafił się T3 – kolega wypatrzył go na aukcji za zachęcającą kwotę. Szybko się napaliliśmy, chłopaki pojechali i przytargali VW na lawecie do Lublina. Jak to zwykle bywa – oczywiście okazało się mniej różowo niż nam się wydawało na początku. W każdym razie od razu wzięliśmy się do roboty i po 2 czy 3 miesiącach wspólnego rzeźbienia, TeTrzeci przejechał pierwsze metry we “wstępnym szyku”.


Dużo mieliście pracy, żeby przywrócić Busa do życia? W jakim dokładnie był stanie po zakupie?
Bus w momencie zakupu był po kilkuletnim postoju obok stodoły, z rozebranym silnikiem, pustym wnętrzem. Z naszych obserwacji wynikało, że wcześniej też nie miał lekkiego życia – znaleźliśmy w nim nawet węgiel!



Macie jakieś miejsce, gdzie wszyscy razem możecie popracować nad samochodem? Garaż, warsztat, parking pod chmurką?
W zasadzie każdy z nas jakimś tam garażem dysponuje, więc robiony jest w różnych miejscach. Przeważnie jednak u głównego naszego spawacza i magika który też jest jednym z właścicieli samochodu. Pierwszy remont był przeprowadzany w hali zakładu kamieniarskiego, z której czasem w zimie korzystamy.


Domyślam się, że do auta ciągle trzeba dokładać, coś naprawić, zmodyfikować… o ile podział kasy za paliwo wydaje się oczywisty, to jak jest z resztą? Składacie się na wszystkie naprawy i modyfikacje po równo?
Samochód jest oczywiście finansowany z kasy zrzutkowej, ale czasem trafi się bonus w postaci wieczoru panieńskiego itp. który zawsze w całości idzie na busa:)


OK, przejdźmy teraz do samego auta. Miałem przyjemność siedzieć w środku – bardzo wygodne fotele! Skąd pochodzą? Nawet jakbym nie miał pojęcia o starych busach, domyśliłbym się, że to nie oryginalne siedziska T3…
Fotele przednie w dniu zakupu busa jeden ze współwłaścicieli trafił na jakimś szrocie i tak się zafascynował, że wpadły zamiast oryginalnych. Są to siedzenia z Jeep-a Grand Cherokee. Sytuacja z tyłem była taka, że jeden ze współwłaścicieli ma sklep z częściami do Volvo i on zorganizował fotele przednie z Volvo s60, które na specjalnie skonstruowanych stelażach trafiły do przedziału pasażerskiego.



Sporo jeździcie, robicie dłuższe trasy… silnik spełnia swoje zadanie? To oryginalna jednostka?
Silnik oryginalnie to 1,6 diesel, który w momencie zakupu był od kilku lat w połowie rozebrany i zostawiony do remontu po awarii uszczelki pod głowicą. W cylindrach rósł mech więc nawet nie było sensu tego remontować, kupiliśmy 1,9D z Seata Toledo, który miał w teorii pasować plug and play. Oczywiście aż tak kolorowo nie było…


Silnik, fotele robiliście sami. Jakieś prace zlecacie “na zewnątrz”?
Jak na razie wszystko było zrobione przez nas.


Najbardziej chyba charakterystyczna dla Waszego T3 jest wytwornica dymu. Gdy pierwszy raz zobaczyłem toczącego się wolno Transportera z uchylonymi szybami, z których wydobywały się kłęby dymu pomyślałem: wow! Ale w środku muszą mieć bongo albo naprawdę dużą shishę! Skąd wziął się pomysł na wytwornicę dymu?
Z wytwornicą dymu historia zaczęła się wcześniej niż sam samochód trafił w nasze ręce. Kilka lat temu używałem jej już w innym aucie a jak “powstał” bus, gdzieś w domu udało się ją odnaleźć. Idealnie wpisała się w klimat wozu!


Na koniec coś o pamiętnej podróży. Na pewno była chociaż jedna taka, która zapadła Wam w pamięć najbardziej? 
Każda przejażdżka naszym T3 jest pamiętną przygodą, ale warto wspomnieć tu o pierwszej dłuższej podróży, czyli wyjeździe na majówkę Cultstyle.pl z Lublina do Mielna w 2011 roku. Była to pierwsza dłuższa wyprawa, i nie wiedzieliśmy czego się spodziewać – nie obyło się więc bez sporej ilości funu! Jednak największym do tej pory, i najbardziej szalonym wyjazdem był trip do Bułgarii. Ja co prawda jechałem innym samochodem, Busa prowadził jeden ze współwłaścicieli. Krótko mówiąc – trasa w jedną stronę to 36 godzin jazdy, łącznie 3500 km podczas których nie obyło się bez krótkich napraw… jednak nasz Partybus idealnie nadaje się do patrolowania nadmorskich miejscowości w pełnym szyku!





Przygody T3 w pełnym szyku możecie śledzić na bieżąco! https://www.facebook.com/Partybusiarz